- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Zdiagnozowano u mnie nerwicę, ale boję się, że to poważna choroba psychiczna – czy to możliwe?
Zdiagnozowano u mnie nerwicę, ale boję się, że to poważna choroba psychiczna – czy to możliwe?
Witam!
Mam zdiagnozowaną nerwicę, fobię społeczną. Biorę *** i jestem już po drugiej sesji terapii. Na razie psycholog zbiera informacje o mnie i analizujemy moje życie. Wszystko zaczęło się od tego, że nagle i nagminnie zacząłem się peszyć i wstydzić, popatrzenie komuś w oczy było i jest okropne, to podobne uczucie do patrzenia w bezchmurne niebo latem, zaraz mnie razi i opuszczam wzrok, no i czuję też takie mrowienie w okolicach oczu.
Z czasem było coraz gorzej, pojawiły się lęki i towarzyszące im objawy, tj. mocne bicie serca, pocenie się, szum w uszach, wyostrzenie wszystkich zmysłów, fale przepływającego gorąca, nagły i wysoki wzrost ciśnienia, przyspieszony oddech, czasem drżenie rąk. Te wszystkie objawy połączone z lękiem są nie do wytrzymania podczas ataku, to kompletny odlot, paraliż ciała i umysłu.
Jako dziecko i nastolatek byłem wychowywany bezstresowo i wyręczano mnie z praktycznie wszystkiego, był to kompletny brak samodzielności. Żyłem i żyję w wysokim stresie odkąd pamiętam, w dzieciństwie dorastałem w obecności dzieci z rodzin patologicznych, które mnie nie lubiły, bo ja zawsze wszystko miałem, nie chodziłem brudny i głodny, itd., itp.
Mój kolejny problem nerwowy to pijący ojciec, z jednej strony go lubię, a z drugiej nienawidzę za to, że pije. Zawsze też miałem niski poziom własnej wartości i do dziś go mam. Kompletny brak wiary w siebie, myślenie, że nie dam rady, nie potrafię, a po co to robić, jestem beznadziejny, bezwartościowy, nie mający nic do zaoferowania i to wszystko na każdym polu zawodowym (teraz nie pracuję) jak i towarzyskim.
Dziś moje życie wygląda okropnie, siedzę praktycznie w domu, boje się ludzi, boję się wychodzić z domu, a jak muszę, omijam zatłoczone miejsca, na tym *** jest lepiej, nie ma większości objawów ciała - bicie serca, pocenie się, stres i lęk są mniejsze, ale dalej się peszę i wstydzę, i właśnie dochodzę do meritum.
Mam jeden objaw, który doprowadza mnie do obłędu i jeszcze o nim nie powiedziałem mojemu psychologowi, okropnie się boję, że to np. schizofrenia, jak miewam atak i dzieje się to przy tym peszeniu i wstydzeniu się, to mam wrażenie, że widzę, gdy z kimś rozmawiam, że ta osoba ma nieprzyjemny wyraz twarzy, jakby patrzyła na mnie z obrzydzeniem albo że nie chce ze mną rozmawiać, no ma po prostu mnie gdzieś, coś w tym stylu, nie jest łatwo to tak wytłumaczyć, dodam, że jak się uspokajam albo jestem spokojny i nie zaczynam mojego głupiego myślenia typu (o co ta osoba zapyta, co powiedzieć, nie mam co powiedzieć i takie tam podobne), to jak peszenie się znika i ogólnie atak też znika, to tego mojego widzenia nie ma.
Bardzo proszę o poradę, co to może być.
Witam!
W przypadku zaburzeń lękowych, na które Pan cierpi, bardzo ważne jest odpowiednie leczenie. Z Pana opisu wynika, że korzysta Pan zarówno z pomocy psychiatry, jak i psychologa. To bardzo dobra wiadomość, ponieważ w ten sposób może Pan uzyskać najlepszą pomoc. Poprawa stanu psychicznego nie przyjdzie po jednym czy dwóch spotkaniach z psychologiem. Potrzeba wiele pracy i wysiłku, by móc poradzić sobie z problemami, które leżą u podłoża Pana zaburzenia. Dlatego warto o wszystkich niepokojących Pana objawach, myślach czy zachowaniach mówić terapeucie oraz psychiatrze. W ten sposób Pana leczenie będzie odpowiednio dostosowane do Pana potrzeb, co wzmocni jego skuteczność.
Lęk przed schizofrenią może być jednym z objawów nerwicy i nie musi mieć nic wspólnego z faktycznym stanem psychicznym. Warto na ten temat porozmawiać z psychologiem, by mógł Pan zrozumieć, co się z Panem dzieje. Opisane wrażenie nieprzyjemnego wyrazu twarzy rozmówcy może być wywołane silnym lękiem i jest tylko Pana wyobrażeniem. Na terapii będzie Pan miał szansę popracować także nad tym problemem. Dlatego zachęcam, by o wszystkich swoich obawach i problemach, jakie pojawiają się w codziennym życiu, mówił Pan swojemu psychologowi na wizytach.
Pozdrawiam








Dodaj nowy komentarz