- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Psychoterapia psychodynamiczna
Psychoterapia psychodynamiczna
Witam serdecznie! Od 10 lat borykałam się z zaburzeniami lękowymi i w końcu 8 mies. temu zdecydowałam się na terapię. Lekarz psychiatra i psycholog zalecili terapię psychodynamiczną.
Chodzę na spotkania raz w tygodniu już od prawie 8 mies. i widzę ogromną poprawę, tzn. znam już przyczyny moich lęków. Wspólnie z terapeutką odkryłyśmy myślę, że główny konflikt wewnętrzny dręczący mnie od dzieciństwa. Nie miałam łatwego startu, a utrwalone sposoby radzenia sobie z trudnościami spowodowały, że zatrzymał się mój rozwój osobisty.
Po ujawnieniu tego konfliktu, zupełnie niespodziewanie poczułam przeogromną ulgę, moje samopoczucie było wspaniałe, jakby ktoś zdjął mi kamień z pleców. Pozytywne emocje zalały mnie i poczułam się jak uwolniona z klatki. Życie stało się piękne, a ludzie z podświadomych wrogów stali się przyjaciółmi. Dodam, że nie biorę i nie brałam żadnych leków.
Euforia trwała 2 dni, a naprawdę świetne samopoczucie do następnej sesji. Odkryłam kolejny konflikt i znów jest szaro i ponuro, chociaż odrobina różowego się próbuje przebić. Nie jest łatwo na terapii, poruszamy trudne tematy i moje samopoczucie się czasami pogarsza w wyniku tego. Mimo to bilans wychodzi na plus.
Myślałam, że po rozwiązaniu tego głównego konfliktu, poprawa samopoczucia będzie się utrzymywać i zakończę terapię, ale jednak niestety jeszcze trochę popracuję nad sobą. Nie mam nic przeciwko temu, gdyż dostałam namiastkę tego, co mogę odczuwać po terapii zdecydowanie częściej, i wiem, że warto czekać i pracować nad sobą.
Moje pytanie dotyczy metody psychoterapeutycznej. Wiele czytam o psychoterapii behawioralno-poznawczej, że jest najskuteczniejsza i efekty utrzymują się trwale. Czy terapia psychodynamiczna jest równie skuteczna? Moja terapeutka przewiduje czas trwania terapii do 2 lat, gdyż moje zaburzenia są wynikiem tego, jak zostałam wychowana i jak została zbudowana moja osobowość. Czy zmiany osobowości w przebiegu terapii psychodynamicznej są stałe? Sięgamy do czasów mojego dzieciństwa, przepracowujemy zranienia tamtego okresu.
Tak bardzo chciałabym, żeby ta praca rzutowała na całą moją przyszłość, taką mam nadzieję, a jednocześnie się obawiam, że wszystko to, co odzyskuję, pryśnie jak bańka mydlana. Odzyskuję siebie i nie chcę się pogubić, kiedy już rozstanę się z psychoterapeutką i pójdę swoją drogą. Która z metod jest skuteczniejsza? Pozdrawiam serdecznie. :)
Witaj!
Ze szkołami psychoterapii jest trochę tak, jak z partiami politycznymi - każdy twierdzi, że jego jest najlepsza. Jednak badania rzeczywiście potwierdzają najwyższą skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej m.in. w leczeniu zaburzeń lękowych. Terapia ta jest zaliczana do krótkoterminowych, gdyż przeciętnie trwa ok. 14 spotkań, czyli ok. 3,5 mies. W przypadku poważniejszych zaburzeń czas terapii może się wydłużyć.
W terapii poznawczo behawioralnej pracuje się głównie na teraźniejszości, czyli aktualnych problemach. Jej skuteczność polega w dużej mierze na tym, że pacjent uczy się, jak samodzielnie radzić sobie z problemami, również po skończonej terapii. Terapia poznawczo-behawioralna skupia się na tym, jakie znaczenie nadajemy danej sytuacji, czyli na tym, w jaki sposób nasze myśli wpływają na nasze emocje i zachowanie. Dlatego, jeśli zmienimy nasze przekonania dotyczące danego problemu, często okazuje się, że problem przestaje istnieć. To duże uproszczenie, ale nie sposób podać pełnego opisu terapii w jednym liście.
Przyznam, że nie jestem specjalistą od terapii psychodynamicznej, jednak z Twojego opisu wnioskuję, że póki co odkryłaś przyczynę swojego problemu, ale nie wiesz, co dalej z tym fantem zrobić. W terapii poznawczo-behawioralnej pracę nad rozwiązaniem problemu rozpoczyna się od samego początku, zaś badanie jego przyczyn odbywa się równolegle.
Mam nadzieję, że pomogłam :-)
Pozdrawiam!








Dziękuję bardzo za odpowiedź. Z tego co przeczytałam tutaj to wygląda na to, iż metoda mojej terapii jest jakby mieszaniną obydwu metod. Głównie moja terapia jest nastawiona na tu i teraz, właściwie to ja nadaje jej kierunek, a problemy które poruszam dotyczą obecnych wydarzeń, ale w kontekście do tego co miało miejsce kiedyś, wydarzenie z przeszłości same wypływały na powierzchnię i czułam nieodpartą potrzebę opowiedzenie o nich. Najpierw poznałam przyczyny własnych reakcji, czyli tak jakby wyuczone sposoby reagowania na różne sytuacje, uczę się rozpoznawać reakcje nieprawidłowe, a właściwie same już rażą mnie w oczy. Zrozumiałam, że nerwica nie jest jakąś chorobą która mnie dopadła tylko jest częścią mnie, rozwijała się razem ze mną. Jest tak jakby sposobem na radzenie sobie w życiu, sposobem który sobie wypracowałam w przebiegu swojego życia. Mało to przyjemny sposób, ale inaczej nie potrafiłam. Teraz muszę to zmienić co bez poznania przyczyn było by niemożliwe. Właściwie mogę powiedzieć, że obydwie metody są używane w zależności od potrzeb sytuacji. Chociaż oficjalnie jestem w trakcie terapii psychodynamicznej.
Heh, myślę, że metoda nie jest taka istotna, najważniejsze jest to, że jest skuteczna.
Nadmienię , że korzystam z terapii refundowanej przez NFZ , więc zapewne ma ona udowodnioną skuteczność.
Jeszcze raz dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie. :)
Wszystkie terapie mają taką samą skuteczność, tyle że skuteczność beh pozn jest najłatwiej zmierzyć
Ja jestem fanką psychodynamicznej:P
Ważne jest to co napisałaś w ostatnim zdaniu - nie metoda się liczy tylko własne praca i wytrwałość. Poszczególne nurty to tylko różne drogi do tego samego celu. Jeśli widzisz efekty psychodynamicznej to trzymaj sie jej u ufaj swojemu terapeucie
pzdr
Wróciłam zeby napisać, że po ponad 2 latach w psychoterapii psychodynamicznej mogę stwierdzić, że jest bardzo skuteczna na wielu płaszczyznach życia. Przyczyny nerwicy są tak głęboko ukryte i skomplikowane, że trudno mi uwierzyć, iż można je znaleźć bez głębokiej analizy. Jako pacjentka która ma problemy z uznawaniem autorytetów do wszystkiego musiałam dojść sama. Mnóstwo ciężkiej pracy nad sobą, siły i jednocześnie walki ze sobą aby nie zrezygnować w momentach kryzysowych, które były dość burzliwe, pozwoliło mi na poznanie przyczyn mojego zaburzenia i odkrywanie jaka jestem. Mogę nawet posunąć się to stwierdzenia, że w ogóle mnie nie było, była we mnie nerwica i nieprzystosowane dziecko oraz odrobina, cień naprawdę fajnej osoby. Potrzebowałam to wszystko odkryć i przepracować, ale teraz czeka mnie najtrudniejsze bo pracuję nad zmianą zachowania, reakcji na trudne sytuacje, stres itd gdyż przez ponad 30 lat funkcjonowałam nieprawidłowo. Okazuje się, że nie trzeba się śpieszyć i terapia potrwa jeszcze trochę. Cieszę się z tego co osiągnęłam, po raz pierwszy chyba cieszę się świadomie z efektów swojej pracy chociaż trudno mi uznać swoje zasługi.
Chciałabym wszystkim ludziom zmagającym się z nerwicą właśnie psychoterapię, bo to jedyna droga do wyleczenia, innej nie ma.
Pozdrawiam, :)
Dodaj nowy komentarz