- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Nerwica lękowa?
Nerwica lękowa?
Witam! Zacznę od początku. W okresie licealnym miałam problemy z odżywianiem. Obecnie jestem studentką pierwszego roku medycyny. W dalszym ciągu po dawnych problemach pozostał ślad, który czasem się jeszcze odzywa. Wspomnę, że absolutnie nikt nie wie o moich problemach i próbuję radzić sobie z nimi sama.
Mam bardzo kochających i wspierających mnie rodziców, ale wstyd, że objadam się w samotności i przedkładam to nad wiele ważniejszych rzeczy był silniejszy i do tej pory nikomu się nie przyznałam do tego. Jest jednak coraz lepiej. (Nie wiem, czy to ma jakiś związek z sytuacją, która mnie teraz dotknęła, ale chciałam o tym wspomnieć). Jeśli w ogóle mogę użyć takiej skali, to powiem, że jestem w 70% procentach zdrowa. I mam nadzieję, że za niedługo będę w 100.
Na początku ze studiami wszystko się układało, mimo samotnej przeprowadzki do wielkiego miasta, z dala od domu. Problemy pojawiły się na zajęciach w prosektorium. Wiadomo, takie widoki niejednego mogą zwalić z nóg i wydaje się to zrozumiałe. Na pierwszych zajęciach zrobiło mi się słabo. Na każdych kolejnych poczucie strachu, że stanie się tak znowu uniemożliwiało mi czynny udział w zajęciach. Zresztą nie tylko na zajęciach.
Nagle pojawił się jakiś dziwny lęk, uczucie niepokoju, zawroty głowy, nawet na świeżym powietrzu. Za każdym razem zastanawiałam się, czy już jestem blada, czy jeszcze nie, czy ktoś to widzi, czy zwróci mi uwagę. Po dłuższym pobycie w domu na Święta, podbudowałam się, zaopatrzyłam w P*** i postanowiłam, że dzielnie będę dawała sobie z tym radę, że gdyby się coś zaczynało dziś, będę głęboko oddychać i w takiej sytuacji nie ma prawa nic złego mi się stać. Do tego rodzicom się przyznałam.
Dodam, że miałam wtedy robione badania krwi i moczu i wszystko było w porządku. Wspólnie z panią doktor doszłyśmy do wniosku, że to pewnie stres. Po tej przerwie wszystko szło dobrze, trzymałam się dzielnie, brałam 2 tabletki przed zajęciami, później jedną, aż odstawiłam je wcale. Wydawało mi się, że już się z tym uporałam.
Ale nagle kilka dni temu, wracając autobusem z zajęć, znowu poczułam ten dziwny niepokój, nagle zrobiło mi się gorąco, stałam się niespokojna. Za pierwszym razem znałam przyczynę, ale teraz nie mam zielonego pojęcia dlaczego to znowu wróciło. Nie mam teraz (względnie, jak na studenta medycyny) żadnych stresów, staram sobie tłumaczyć, że to moja wyobraźnia, staram się myśleć optymistycznie. Dodatkowo niejako utrudnia mi to radzenie sobie z moimi "pozostałościami" zaburzeń odżywiania. A nie chcę, żeby one wróciły.
Nie wiem, co mam w tej sprawie zrobić. Czas przygotowywać się do egzaminu z anatomii, a tu taka sytuacja... Nie chcę zawalić studiów i zniszczyć sobie życia, bo to moje marzenia. Chciałabym wreszcie żyć normalnie i być szczęśliwa, ale nie wiem, czy sama sobie jestem w stanie z tym poradzić. Wiem, że w przyszłości będę odpowiedzialna za ludzkie życie i wiem, że nie mogę sobie pozwolić na takie "słabości". Proszę o pomoc.
Witam serdecznie,
Opisywane przez Ciebie objawy wskazują na zespół lęku napadowego. W tym zaburzeniu pojawiają się napady lęku, który może osiągać znaczne nasilenie. Niepokój może pojawiać się bez istotnej, uchwytnej przyczyny.
W napadzie paniki dominują objawy cielesne i to one są powodem późniejszych obaw pacjenta. Należą do nich: dolegliwości bólowe (głowy, brzucha), duszność, przyspieszone bicie serca, parcie na mocz lub stolec, biegunka, bolesne kurcze jelit, nudności, zwiększona potliwość, drętwienie skóry, zawroty głowy. Objawy osiągają pewne maksymalne nasilenie (zazwyczaj w ciągu 15-20 min), po czym stopniowo ustępują. W nasilonym niepokoju typowe są myśli na temat zagrożenia, obawy przed ,,zwariowaniem", utratą kontroli i śmiercią na skutek np. udaru lub zawału. Po pewnym czasie osoba doświadczająca napadów lęku może unikać sytuacji, w których występowały napady, może obawiać się również przebywania w samotności lub poza domem.
Objawy lęku mogą ujawnić się po raz pierwszy w sytuacji nadmiernego przeciążenia stresem. Do typowych sytuacji wyzwalających należy więc przeprowadzka, zmiana sytuacji życiowej, adaptacja do nowego otoczenia i środowiska. Zajęcia w prosektorium mogą sporym obciążeniem nie tylko dla osób szczególnie wrażliwych :))
Do twoich obecnych trudności związanych z rozpoczęciem studiów mogą również przyczyniać się zaburzenia odżywiania, jak przypuszczam - bulimia. Zaburzenia depresyjno-lękowe często towarzyszą zaburzeniom odżywiania się, szacuje się, że występują u ok. 25% osób z bulimią. Jest to związane z czynnikami biologicznymi i psychologicznymi (jak np. bezskuteczne próby uzyskania kontroli, obniżona samoocena).
Podstawową metodą leczenia zarówno zaburzeń odżywiania się, jak i zaburzeń lękowych jest psychoterapia, w szczególności poznawczo-behawioralna, której skuteczność została potwierdzona szeregiem badań.
Psychoterapia nie polega na ,,zastępowaniu negatywnego myślenia pozytywnym", lecz na poznaniu przyczyn problemu, jego natury i sposobów poradzenia sobie. Te sposoby to nie tylko konkretne techniki (np. nauka relaksacji), ale i dostęp do własnych psychologicznych zasobów, czasem - spojrzenie na problem z innej perspektywy.
W dużym mieście nie powinnaś mieć większych problemów ze znalezieniem certyfikowanego psychoterapeuty. Listę można znaleźć np. na stronie:
http://www.pttpb.pl/.
W leczeniu zaburzeń lękowych oraz bulimii mogą również pomóc leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI (oprócz działania przeciwdepresyjnego tłumią lęk i zmniejszają częstotliwość napadów objadania się). W początkowym etapie leczenia pomocne bywa również zastosowanie leków uspokajających. Dlatego polecam Ci konsultację u lekarza psychiatry.
Polecam Ci również informacje na temat bulimii i anoreksji dostępne na łamach naszego portalu:
http://abcanoreksja.pl/
oraz informacje na temat leczenia zaburzeń lękowych, które mogą się przydać:
http://abcnerwica.pl/pytania/czy-to-leki
http://abcdepresja.pl/pytania/jak-pozbyc-sie-dusznosci-i-innego-rodzaju-....
Twoje aktualne trudności i objawy nie są ,,objawem Twojej słabości", podobnie jak objawem słabości nie jest złamanie kończyny czy inna niedyspozycja. Z pewnością jesteś w stanie sobie z tym poradzić. Podobnie jednak jak osoba potrzebująca np. rehabilitacji po złamaniu, Ty również możesz potrzebować wskazówek od profesjonalnego trenera, którego rolę pełni psychoterapeuta.
Serdecznie pozdrawiam, życząc wielu sukcesów i dobrego samopoczucia!







Dziękuję za odpowiedź. Pani słowa bardzo mi pomogły, bo już wiem z czym mam do czynienia. Pozdrawiam!
Witam mam poważny problem,mam na imie Mateusz mam 18 lat od pewnego czasu miewam napady takie jak wysoki puls okolo 130 uderzen na minute dusznosc ciezki oddech czasami towarzyszy temu i bol w klatce piersiowej i bardzo zle samopoczucie mrowienie w recach nadmierne pocenie sie i lek przed tym ze mam zawal i zaraz umre albo strace przytomnosc,czasami miewm tez skoki cisnienia np 180 na 110 i ciagle nawet jak nic nie robie czuje puls na szyji nawet widze jak mi sie rusza szyja i ciagle lapie sie za serce bo mysle ze jest chore bardzo sie tego boje naprawde bardzo I JUZ Z 15 RAZY BYLO U MNIE POGOTOWIE I ONI TEZ NIC NIE WIDZA I NIC PO ZA TYM A JA DALEJ ZYJE W LEKU,jadlem kiedys dopalacze nie duzo ale probowalem przyznam sie bo to wazne,lecz problem tkwi w tym że bylo to podejrzenie arytmi serca lecz zrobilem echo serca,mialem dziesiatki razy robione ekg,mialem zalozonego holtera na 24 h zeby sprawdzil prace serca on wykazal lekkie zaburzenie lecz to nawet nie jest arytmia lecze sie u dobrego kardiologa w sumie to sie nie lecze bo po echu,wielokrotnym ekg i holterze okazalo sie ze serce mam zdrowe zadnego przerostu nic kompletnie nic zadnej wady nic serce jest ok,wiec badalem tarczyce ona tez daje takie objawy usg pobieranie krwi itp tez nic,wiec badalem nerki i tetnice nadnerczy one tez sa zdrowe nie mam zadnych problemow,wiec poszlem do endykronologa zrobil wielokrotne badania tez nic kompletnie nic(na ostatni wynik jeszcze czekam lecz on tez pewnie nic nie wykarze) ZROBILEM WSZYSTKO NIE MAM SILY JUZ SIE REREJSTROWAC I JEZDZIC BO NIBY JESTEM ZDROWY A MOJE PYATNIE BRZMI CZY OBJAWY TAKIE JAK NAPISALEM MOZE BYC TO SILNA NERWICA CZY MAM TO TEZ WYKLUCZYC I NIE ISC DO PSYCHIATRY ????BOJE SIE ZE UMRE CIAGLE O TYM MYSLE TO TEZ MNIE DOBIJA NIEDAWNO JESZCZE BYLO OK A TERAZ BOJE SIE KAZDEJ CHWILI CIAGLE ZYJE W LEKU CO MAM ZROBIC NIECH KTOS MI DORADZI BO SKORO KARDIOLOG STWIERDZIL ZE MAM ZDROWE SERCE,ENDOKRONOLOG ZE NIC NIE WIDZI I KAZDY LEKARZ ZE JEST OK ZOSTAL TYLKO PSYCHIATRA CO MAM ROBIC DORADZCIE CZY TO MOZE BYC NERWICA BLAGAM NIECH KTOS POMORZE PRZEPRASZAM JESLI SA BLEDY ALE ZYJE OSTATNIO W BARDZO DUZYM STRESIE Z GORY DZIEKUJE ZA POMOC
Witam. Mam nerwicę lękową. Od pewnego czasu udaje mi się trochę nad nią panować, z wyjątkiem wmawiania sobie schizofrenii;)
Ostatnio jednak mam takie dziwne wrażenie...jak gdybym nie mogła wyostrzyć wzroku. tak jakbym chciala odpocząc od patrzenia, po prostu przestaję panowac nad ostrosci i ona mi sie wymyka jakby rozjeżdżała sie sama.
Chciałabym się dowiedzieć czy to może być jakiś skutek ciągłego stresu????
Bo zaczęłam już sobie wmawiać, że może zamykam si ę w sobie i tak mi juz sostanie:(
BARDZO BARDZO proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
Dodaj nowy komentarz