- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Nerwica + depresja???
Nerwica + depresja???
Witam! Mam 26 lat, jestem kobietą i mam wielki problem. Około 6 lat temu pracowałam w kafejce. Po około 2 latach nagle dostałam wielkiego zawrotu głowy, serce zaczęło mi tak bić, że czułam, że zaraz dostanę zawału. Szef zrobił mi badania EKG itd., które nic nie wykazały. Teraz wiem, że wywołał to stres i działo się to jeszcze przez jakiś czas, aż minęło całkowicie.
Kiedy wyjechałam do Anglii, było bardzo ciężko i jestem pewna, że dostałam depresji... straszny okres smutku, przygnębienia i niemocy, ale postanowiłam, że sobie z tym poradzę i faktycznie minęło w momencie, kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, pracować i zmieniliśmy mieszkanie, to wtedy postanowiłam się z nią pożegnać raz na zawsze.
Minęły prawie 4 lata i było naprawdę super aż do teraz. Zdawałam ważny egzamin i okazało się, że nie zdałam, nie mogłam znaleźć pracy i jestem już w domu 3 miesiące, zaczęło się dziać cos dziwnego ze mną, na pewno nie jest to depresja ani stany lekowe tak jak wcześniej, że zawroty głowy itp. Mam natomiast przerażające myśli, kiedy patrzę na nóż, że mogłabym komuś zrobić krzywdę (wiem, że tego nie zrobię), ale pokazują mi się okropne obrazy w głowie i myśli, że mogłabym, ale nie chcę i nie zrobię tego.
Boże, co to jest??? Nigdy w życiu nie zrobiłam krzywdy drugiej osobie ani nigdy nie myślałam o czymś takim (te myśli szczególnie dotyczą mojego narzeczonego, najbliższej mi osoby tutaj, którą bardzo kocham). Boję się tych myśli, czasami jest okej, ale niekiedy wracają z taką siłą, że nie mogę się pozbierać. Co TO jest i czy jeszcze kiedyś będę normalnie myśleć i funkcjonować? Na razie jestem przerażona tym wszystkim. Proszę o pomoc.
Witam Panią!
Z opisu wynika, że może Pani cierpieć z powodu zaburzeń lękowych. Zaburzenia lękowe wymagają leczenia w formie psychoterapii. Pozostawione same sobie mogą powodować komplikacje, tj. objawy depresyjne czy objawy typowe dla nerwicy natręctw.
Opisane przez Panią myśli o zrobieniu sobie krzywdy mogą wskazywać na nerwicę natręctw (OCD). Zachęcałabym Panią do umówienia się na wizytę u psychoterapeuty. Z natrętnymi myślami powinna się Pani dość szybko uporać w drodze psychoterapii, ewentualnie można się zastanowić nad przyspieszeniem leczenia farmakoterapią. Jednak w żadnym wypadku proszę nie lekceważyć problemu i nie stosować strategii przeczekania, gdyż objawy mogą się nasilić, a nawet wystąpić kolejne np. kompulsje.
Pozdrawiam!







Proszę mi powiedzieć, czy nerwicę lękową leczy się tymi samymi lekarstwami co depresję? Ja mam nerwicę lękowa, a leczą mnie na depresję. Już sama nie wiem czy dobrze, a okropnie się po nich czuję, nie wyrabiam.
Witam!
Dobór odpowiednich leków uzależniony jest m.in. od konkretnych objawów, na które skarży się pacjent. Nie ma uniwersalnego leku, który eliminuje wszystkie objawy nerwicy i depresji. Niektóre leki antydepresyjne mogą powodować wręcz nasilenie objawów lękowych. Dlatego, jeśli leki, które Pani przyjmuje powodują przykre skutki uboczne, radziłabym, aby zgłosiła się Pani ponownie do psychiatry. Być może wskazana byłaby zmiana leku.
Pozdrawiam!
Witam!
Moim problemem jest to, że kiedy się denerwuję, to mnie zaraz tak okropnie trzęsie i dostaję zawrotów głowy, że przez to stronię od ludzi i wychodzenia z domu. Nawet, kiedy rozmawiam z kimś przez telefon o sprawach, które mnie nie stresują, czasami z drugą starszą siostrą, to też to mam. A wychodzić nie chcę, bo kiedy się irytuję, to mam zawroty głowy i zachwianie równowagi, rozmawiając nawet z osobą napotkaną, znajomą i lepiej, gdy siedzę w domu, bo zawsze mogę usiąść, a na dworze niestety nie zawsze. Poza tym, kiedy jest zima i mróz, to jeszcze bardziej mną trzęsie i z zimna i z nerwów. Dodam, że przeszłam wiele, dzieciństwo w awanturach i pijaństwie taty, później nieudane małżeństwo z alkoholikiem (7 lat), 2 lata temu zmarł mi brat nagle na astmę, rok temu zmarła mama na udar nagły, a jedyna córka z charakterem byłego męża od roku mną pomiatała i nie szanowała mnie. Przyjeżdżała, wykańczała mnie nerwowo, bo 6 lat mieszka w Anglii i urwała kontakt ze mną.
Mój drugi mąż jest domatorem, nic go nie interesuję, Internet jest najważniejszy, nic mi nie współczuje, nawet, gdy płaczę z nerwów. Nie rozmawia ze mną, bo uważa, że nie ma o czym, tylko służbowo. Do tego siostra jest alkoholiczką, której całe życie pomagałam, nawet syna wychowywać, od roku się mnie wyrzekła, bo ma faceta, który robi winko w galonach i to jej pasuję. Ja jestem na rencie od 15 lat na astmę i dyskopatię kręgosłupa. W ogóle nienawidzę alkoholu, nawet zapachu, tylko choruję i cierpię. Niestety, tak mnie wszystko denerwuje, bo chciałabym z kimś porozmawiać, ale to trzęsienie i zawroty uniemożliwiają mi samodzielne wyjście z domu. Siedzę już tak od roku, bo zimą marznę, a latem mam alergię na trawy, pyłki i chwasty.
Nikt do mnie nie przychodzi prócz listonosza, nie mam kontaktu z ludźmi, tylko czasami druga siostra zadzwoni, mieszka na południu, więc daleko. Jestem u kresu sił, nie rozumiem, dlaczego ja zawsze pomagałam innym, a teraz chyba mnie uważają za potwora i nie chcą znać.
Byłam kilka razy u psychiatry, ale leków nie mogłam stosować, bo mam inne choroby - spadło mi żelazo poniżej normy, bo jestem anemiczką i alergiczką, dostawałam zastrzyki żelaza i miałam uczulenie na nie, zresztą podobnie jak na wiele innych leków i pokarmów też. Pewnego dnia, będąc u psychiatry zapytałam o psychoterapię, ale usłyszałam od razu, że nie byłoby mnie stać. Nie wiem dlaczego mi tak psychiatra odpowiedział - czy mam napisane na czole, jakie mam dochody i czy mnie stać? Zraził mnie tym do siebie, a innego psychiatry nie ma w moim mieście.
Od 15 lat chodziłam do neurologa, nastawiał mi kręgi i przepisywał tabletki uspokajające.Teraz zamknął gabinet i leki mi przepisuje mój lekarz rodzinny, ale ile to może trwać - już się uzależniłam, to po pierwsze, a po drugie co to za leczenie, kiedy mam problemy z rodziną, żadnego wsparcia, nawet w córce ani w mężu. Miałam już kiedyś depresję.Teraz raczej nie, bo chcę z ludźmi przebywać, rozmawiać, śmiać się, ale nie wiem, jak sobie pomóc, bo tak mną trzęsie z nerwów, że jestem od roku uwięziona we własnym domu.
Mam obecnie 47 lat i nie jestem niedołężna mimo choroby i nie wyglądam na swój wiek, bo 10 lat młodziej. Niestety mam już od 7 lat klimakterium, próbowałam HTZ, niestety nie mogłam używać, bo mam też chorobę Hashimoto oraz wadę serca z wypadaniem zastawki. Robiłam 2 miesiące temu USG serca u kardiologa i zażywam betabloker, po którym mam też hipotermię - 34,5 st. C bez względu na pogodę. Latem mam jeszcze niższą temperaturę i tracę siły, mam poty straszne.
Chodzę od 10 lat do endokrynologa i kazał mi się ubierać cieplej. Ja wiem od neurologa, że pocić się nie można w hipotermii, a zresztą, jak wytrzymać latem ubierając się grubiej?
Ja przez te różne badania, wizyty u lekarzy sama popadłam w nerwicę,bo nawet kiedy mam iść na wizytę to mnie trzęsie. Ja kiedyś juz miałam te zawroty głowy i trzęsienie ciała na tle emocjonalnym, jak byłam z alkoholikiem. Teraz, kiedy znów za dużo mam problemów i konfliktów z rodziną, to znów to powróciło.
Błagam o pomoc, bo nie wiem, jak mam sobie poradzić z moimi nerwami. Pragnę normalnie żyć i mieć kontakty z ludźmi, bo rodzina mnie już nie wspiera, nikt ze mną nie rozmawia i jeszcze mnie obwiniają za wszystko, chociaż ja uważam, że nie jestem niczemu winna. Nadal pomagam innym, choćby dobrym słowem, ale dla nich jestem tylko służącą, powietrzem i schorowaną osobą. Pomocy błagam! Nie wiem jak zlikwidować to trzęsienie i zawroty głowy. Bo ja naprawdę idąc nawet do taksówki muszę się podtrzymywać męża ramienia.
Ja tak bardzo pragnę żyć i być szczęśliwa.
Pozdrawiam serdecznie,
marba 48
Chyba po przeczytaniu opisu Pani problemów większość psychologów zwątpiła w swoje kwalifikacje...
Mniej chorzy jak to przeczytają, to postanowią już nie czuć się źle i nie uskarżać.
Proszę użyć internetu do odświerzenia kontaktów ze znajomymi z przeszłości, może np. NaszaKlasa, czy Facebook. Może ktoś zacznie Panią odwiedzać, tylko proszę mu nie opowiadać o tych dolegliwościach, bo się wystraszy.
Dodaj nowy komentarz