- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Napady lęku i natrętne myśli - nie chcę ich już
Napady lęku i natrętne myśli - nie chcę ich już
Witam. Mam mam na imię Szymon, mam 16 lat. Rozumiem zdziwienie, ale błagam o poważne podejście do mojego problemu, ponieważ naprawdę chwytam się teraz czego tylko mogę, aby jakoś wrócić do normy, są Państwo dla mnie ostatnią nadzieją.
Mam okropne napady lęku, pocę się,odczuwam ogromne ciepło, które mnie ogarnia, szybkie bicie serca. Zawsze temu towarzyszy jakaś absurdalna myśl, zawsze jak takie myśli się pojawiają, odczuwam te reakcje fizjologiczne. Nie będę przybliżał tych myśli, bo są naprawdę chore, są to jakieś chore stwierdzenia mojego umysłu, nie czuję jakby one były moje. Praktycznie od 5 miesiecy prowadzę z tym walkę, albo czuję okropny lęk, albo tak jak teraz, gdy piszę, staram sie trzymać jakoś od tych myśli i nie czuję nic, praktycznie nic.
Nie mowię już nawet o cieszeniu się z czegoś, śmianiu się. Zawsze jak takie uczucie pozytywne się pojawią, od razu na nie wyskakuje jedna z absurdalnych myśli i zamiast pozytywnych odczuć odczuwam lęk, te reakcje fizjologiczne, o których wspomniałem, i czuję się jakbym wariował. Najgorsze z tego jest to, że zdaję sobie sprawdę z tego, iż te myśli są absurdalne. Na każdą pozytywną sytuację przychodzi, tak jakby mechanizm obronny w postaci tych myśli. Kiedy jestem czymś zajęty i te myśli blokuję, żeby się w nie wdawać i próbować ich zrozumieć, to nie czuję nic, totalne przygnebienie, żadnej szansy na to, aby coś mnie ucieszyło badź rozśmieszyło, wiszą nade mną te myśli cały czas. Nie potrafię już nawet wspominać jakiś miłych rzeczy, po prostu nie czuję nic, ciągle czuję coś jakby mi w brzuchu siedziało, coś nade mną wisi, nie daję już rady.
Myśli przybierają bardzo różną formę, ale mają takie same albo bardzo podobne odziaływania fizjologiczne, jakie opisałem. Najgorzej jest, gdy próbuję te myśli dragą logiki w swojej głowie wytłumaczyć. Prowadzi to do tego, że mi łeb prawie rozrywa i jest ogólna masakra, podczas takich właśnie sytuacji. Miałem już zamiar popełnić samobójstwo. Zresztą ciągle myśli samobójcze mam i planuję coś. Ogólnie wieczorami jest lepiej, bo zamiast tego lęku, tych reakcji fizjologicznych, po prostu nie czuję nic i o niczym nie myślę. Czuję się tak po całym dniu walki z tymi myślami wyczerpany, wieczorem jestem po prostu rozwalony.
Nie wiem, nie wyobrażam sobie, jak mógłbym z tego wyjść, aby było tak jak kiedyś. Jedyną drogą wydaje mi się po prostu wymazanie pamięci. Nie mogę podejść logicznie do tych myśli, mam wrażenie jakbym wariował. Mam 16 lat, wiem, że to, co napisałem może być śmieszne, głupie i nie warte przeczytania, ale dla mnie to jest jakaś mała nadzieja, a mam już jej naprawdę mało. 5 miesięcy życia mam już spieprzone przez to, nie może to trwać dalej. Dziękuję ogromnie z góry za odpowiedź.
Witam Cię serdecznie!
Problem nie jest ani głupi, ani tymbardziej śmieszny, bardzo dobrze, że napisałeś i próbujesz się z tym nieprzyjemnym stanem uporać. Chociaż Twoje myśli i stany lękowe wydają się absurdalne, w świetle nauki da się to racjonalnie wytłumaczyć. Dlatego przede wszystkim bez paniki, nie nakręcaj się, że wariujesz - jest wiele absurdalnych reakcji ludzkiego umysłu, które mieszczą się w granicach tzw. normy.
Powinieneś zgłosić się z tym problemem do Poradni Zdrowia Psychicznego i umówić wizytę z lekarzem psychiatrą oraz psychologiem. Przyczyn takich natrętnych myśli i stanów lękowych może być bardzo wiele. Bardzo ważne jest ustalenie momentu, w którym się pojawiły, np. wykluczenie ich wystąpienia w konsekwencji brania substancji psychoaktywnych.
Do czasu wizyty u specjalisty proponowałabym Ci zastosowanie relaksacji, korzystanie z tego, co Ci daje odprężenie i uspokojenie, np. słuchanie łagodnej muzyki, ciepła kąpiel, modlitwa, medytacja, rozmowa z kimś bliskim. Spróbuj zaakceptować te myśli i potraktować to jako stan przejściowy, który minie (zdaję sobie sprawę, że to może być trudne, ale spróbuj). Im mniej będziesz się na nich koncentrował, tym mniej powinny być uciążliwe. Za pomocą psychoterapia i/lub farmakoterapii z pewnością da się opanować ten problem, dlatego nie zwlekaj z wizytą u specjalisty. Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia!
Pozdrawiam serdecznie!








Cześć. Nie wiem, czy ten temat jest jeszcze ważny, ale ja czuję to sam o co ty, tylko że jestem dziewczyną. Również mam 16 lat. Jakieś pól roku temu te napady mnie po prostu doprowadzały do szalu. Najczęściej było to przed spaniem i to uczucie jest okropne, i dokładnie tak jak ty staram się o tym nie myśleć, ale wtedy jest pustka. Lecz nikt tego nie rozumie, a mama myśli, że przesadzam. Te silne przeżycia natknęły mnie, by zacząć pisać książkę, a przynajmniej żeby dokładnie opisać jeden z tych napadów. Na początku myślałam, że ze mną coś jest nie tak i że nikt inny tak nie ma, ale kiedy przeczytałam twój wpis, to jakbym czytała o moich własnych odczuciach, nawet chciało mi się płakać. Jeśli chcesz, mogę przesłać ci mój opis takiego napadu. Ponieważ wpis jest dawny, nie wiem, czy udało się to pokonać, ja nie mogę ci nic poradzić, bo sama nieustannie próbuję znaleźć rozwiązanie.
Było lepiej przez pewien okres, ale nie poczułem się wolny od tego tak naprawdę przez ani sekundę już od roku. Jest to samo co opisałem powyżej ciągle, ale dowiedziałem się też dużo więcej, bardziej poznałem siebie, być możne znam przyczynę. Jeżeli chcesz pogadać to moje gg: 4998801. Mam nadzieję, że udało ci się z tego wyjść i jest dobrze.
Szymon.
A ja mam tylko jedno pytanie.
Jak wygląda Twoja relacja z Jezusem Chrystusem?
mozna powiedziec, ze jestem wierzacy w to co chce ,nie powiem zawsze mialem dystans do religii, to nie znaczy ze sie nad tego typu rzeczami nie zastanawiam , powiem ci ze od cholery tez nad tym spedzam czasu,mozna powiedziec ze moja wiara jest taka egoistyczna,ale jestem wieczacy bo czuje obecnosc czegos lub kogos ,mozna powiedziec jestem wieczacy lecz nie kwalifikowalbym sie do zadnej religii,chociaz chrzescijanstwo do mnie najbardizej przemawia jak juz.
Dodaj nowy komentarz