- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Męczę się sam ze sobą. Czy jestem chory?
Męczę się sam ze sobą. Czy jestem chory?
Mam 20 lat. Uczę się obecnie w seminarium. Mam ogromny problem. Od ponad pół roku mam jakby depresję. Polega ona na tym, że ciężko mi rozmawiać z ludźmi, unikam z nimi kontaktu, uciekam wzrokiem, jakbym się ich bał, czasami w ogóle się nie odzywam prawie przez cały dzień. Mam jakąś blokadę, boję się jakby ludzi, nic mnie nie cieszy, zatraciłem gdzieś cele i sens życia. Męczę się sam ze sobą.
Lubię siedzieć samemu w pokoju i albo spać, albo siedzieć przy komputerze. Mam wiele zainteresowań, jestem zdolnym człowiekiem, ale coś jest nie tak. Nie mam problemów w rodzinie, mam dwójkę braci, których bardzo kocham. Rodzice zawsze mieli problemy finansowe, ale też zawsze sobie radzą. Czasami wydaje mi się że poszedłem do seminarium żeby rodzice nie mieli problemów finansowych. Teraz przejdę do moich problemów.
Oo czasu 6 podstawówki nie było ze mną żadnych problemów. Gdy poszedłem do gimnazjum byłem bity i poniżany przez jednego z kolegów, co także wykorzystywali inni - ja nikomu tego nie powiedziałem. Męczyłem się przez 3 lata, miałem wiele psychicznych problemów, np. ciągle widziałem tego chłopaka, stałem się małomówny, dużo się uczyłem byłem typem raczej kujona, niby wszystko było ok, jednak to nie prawda. Okres liceum był jakby odreagowywaniem tych 3 lat - miałem dobrych kolegów, jednak już wtedy miałem zaniżoną samoocenę, ciężko mi było się dogadać. Już wtedy unikałem ludzi, raczej siedziałem sam w domu i mało co się spotykałem z niektórymi.
Tak przeszły trzy lata i gdy miałem wybrać jakieś studia to chyba podświadomie wybrałem seminarium, chociaż wcześniej o nim nie myślałem. Jest to dla mnie jakby azyl, bo to raczej zamknięta strefa. Na początku było nawet ok, znalazłem kolegów, do czasu gdy się odwrócili ode mnie i zostawili dla innego kolegi - wtedy zacząłem tracić niejako grunt pod nogami. Mam oprócz nich jednego kolegę, który do tej pory mnie nie opuścił, jednak on chce się ze mną przyjaźnić trochę na siłę.
Problem jest taki, że nie mam chęci do życia, celów, modlitwa mi już nie wychodzi, unikam ludzi, mam przypływy radości, ale bardzo krótkie, trwające jakieś kilka dni, a resztę czasu mam zły humor. Ktoś mi powiedział, że nie mam wypracowanej osobowości, bo rozmawiając z kimś dostosowuje się do niego. I to jest prawda - od zawsze tak robiłem, a teraz, gdy chcę to zmienić, to sam już nie wiem jaki jestem, przez co też tak cierpię. Bardo proszę o pomoc, bo nie wiem co mam robić. Raz już miałem myśli samobójcze, ale tylko dzięki modlitwie i temu, że mam rodzinę tego nie zrobiłem.
Witam!
Nie sądzę, żeby nie miał Pan "wypracowanej osobowości". Każdy z nas ją ma, można jedynie cierpieć na zaburzenia osobowości. Uważam natomiast, że Pana problem z "dopasowywaniem się" do rozmówcy wynika z zaniżonej samooceny, braku pewności siebie i silnej potrzeby akceptacji.
W gimnazjum stał się Pan ofiarą przemocy ze strony rówieśników, nie powiedział Pan o tym nikomu. Tamte wydarzenia odbiły się na Pana psychice. Nie czuje się Pan pewnie wśród obcych i boi się im zaufać.
Seminarium miało być ostoją spokoju i izolacją. Natomiast nie jestem przekonana, czy faktycznie jest to droga, jaką chce Pan iść przez życie. Warto dobrze przemyśleć tę kwestię, gdyż praca duszpasterska wymaga ciągłego kontaktu i pomocy innym osobom.
Zachęcam Pana do spotkania z psychologiem i pracy nad swoimi problemami. Mógłby Pan również korzystać z pomocy telefonów zaufania i for tematycznych w internecie. Będzie Pan mógł uzyskać wsparcie i pomoc w trudnych chwilach.
Sądzę, że dobrze byłoby, gdyby starał się Pan otwierać na inne osoby. Pisze Pan o koledze, który chciałby być Pana przyjacielem. Może warto spróbować i przekonać się, jak będzie się Pan czuł w takiej relacji. Bliska znajomość z drugim człowiekiem daje możliwość rozmawiania o problemach, wspólnego szukania rozwiązań i wzajemnego wspierania się w ciężkich momentach.
Pozdrawiam








Dziękuję za odpowiedź. Zgłosiłem się do psychologa. Obecnie jestem po dwóch wizytach. Pani psycholog stwierdziła,że przyda się mi jeszcze wizyta u psychiatry. Teraz muszę się zgłosić, ale nie wiem czy będzie mnie stać na leczenie prywatne, a potrzebuje pomocy raczej jak najszybciej, bo już czuję się wyczerpany psychicznie i ostatnio nie mogę spełnić swoich najprostszych obowiązków, a spotkania z ludźmi ze znajomymi bardzo źle mi wychodzą. Teraz pozostaje mi czekać. Istnieje jeszcze jeden problem, mianowicie. Pani psycholog powiedziała mi że jeśli naprawdę ufam moim rodzicom, a faktycznie tak jest to powinienem im powiedzieć o moich problemach. Proszę o odpowiedź
Witam!
Bardzo dobrze, że zdecydował się Pan na wizytę u psychologa i rozpoczęcie pracy nad problemami. Faktycznie oczekiwanie na wizytę u lekarza psychiatry bywa długie. Jeśli jest Pan gotów i chce opowiedzieć o swoich problemach rodzicom i uważa Pan, że Pana zrozumieją, to uważam, że warto zaryzykować. Jednak ta decyzja należy do Pana. Rozmowa z rodzicami może być dla Pana trudna. Jeżeli nie będzie Pan mógł zdecydować się na opowiedzenie im wszystkiego bezpośrednio, to może Pan napisać list, w którym zamieści Pan informacje o swoim samopoczuciu oraz trudnościach. Warto, żeby kontynuował Pan spotkania z psychologiem w oczekiwaniu na wizytę u psychiatry.
Pozdrawiam
Dziękuję za odpowiedź.
Mam jeszcze jeden problem. Czytając ostatnio pewne informacje o nerwicy, i podobnych chorobach, stwierdziłem jakby u siebie pewne elementy fobii społecznej, a co najgorsze depresję. Definicja depresji profesora Kępińskiego:" depresja to smutek, który przychodzi bez konkretnej przyczyny – następuje spadek dynamiki życiowej, pojawiają się trudności z myśleniem, a tematyka naszych myśli zaczyna być uboga. Ambicje, sukcesy czy rywalizacja przestają mieć znaczenie" , trafia idealnie w mój obecny stan. Smutek przychodzi jakby na pstryknięcie palców, nie mogę myślec jasno, a reszta perspektyw i planów jakby wogóle nie istniała. Mam nadzieję, że nie jest to depresja, ale trwa to już ponad pół roku i wcale się nie poprawia. Nie długo mam zamiar wybrac się do psychiatry żeby przeciwdziałac mojemu obecnemu stanowi.
Proszę o opinię i z góry dziękuję za nią.
Witam!
Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na Pana pytanie, czy cierpi Pan na depresję. Może to zrobić lekarz w trakcie bezpośredniej wizyty. Obniżone samopoczucie utrzymujące się przez długi czas może być związane z rozwojem depresji, ale również może być spowodowane przez problemy, z jakimi Pan się zmaga. Warto w tej sprawie zasięgnąć porady lekarza specjalisty, wtedy uzyska Pan konkretne informacje na temat swojego stanu zdrowia.
Pozdrawiam
Dodaj nowy komentarz