- abcnerwica.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Dlaczego się wszystkiego boję? Jak sobie z tym poradzić?
Dlaczego się wszystkiego boję? Jak sobie z tym poradzić?
Witam, bardzo serdecznie. Wysłałam już tydzień temu moją historie, ale jak dotąd nigdzie jej nie ma. Może zacznę od informacji ogólnych. Mam 21 lat, studiuję dziennie, pracuje dorywczo jako opiekunka, pomagam w lekcjach. Piszę do Państwa, bo szukam pomocy, nie wiem, do kogo mam się zwrócić.
Mój problem dręczy mnie już od ponad roku... zaczęło się gdy mój dziadek, z którym byłam bardzo żyta, miał udar... problemy z sercem - dawano mu tylko kilka dni, przepłakałam całe dnie (na szczęście dziadek zrobił na złość lekarzom i nie dał się, teraz miewa się dobrze). Do tego doszły studia - nowe miejsce, nowi ludzie, nikogo znajomego... nic złego w tym nie było, bo byłam bardzo otwartą i towarzyską osobą, zawsze pełną energii i uśmiechu.
Ale doszedł do tego problem z wypadającymi włosami, wypadały garściami... stwierdzono u mnie łysienie plackowate, miałam duży placek na głowie bez włosów. Czułam się nieatrakcyjnie, wstydziłam się wychodzić z domu, bo czułam wzrok innych na sobie... nowi ludzie na uczelni.. nie znałam ich, nie miałam tam oparcia... z dziewczyny pełnej energii zmieniłam się w ponurą, bez życia i chęci na spotkania towarzyskie. Jedynie co we mnie zawsze się podobało, to właśnie gęste, blond włosy i oczy...
Chłopak mnie wspierał, mówił, że mogę być nawet łysa, a on i tak mnie będzie kochać... ale niestety ja się zaczęłam oddalać... nie chciałam się z nim widywać, z nim i z nikim innym... nie mówiąc już w ogóle o jakiś bliższych kontaktach z chłopakiem. Do tej pory nie umiem nabrać powietrza "do końca", pozwala mi na to jedynie ziewnięcie...
Boli mnie od czasu serce. Byłam u kardiologa - EKG idealne. Odwiedziłam lekarza płucnego - testy alergologiczne, spirometria, prześwietlenie płuc idealnie. Obydwaj lekarze powiedzieli, że to na tle nerwowym. Zauważyłam, że te złe oddychanie nasila się bardziej przy stresie i mam ciągle temperaturę 37 stopni. Wszystkiego się boję, wszystkim stresuję, nawet najmniejsza rzeczą... wmawiam sobie rzeczy, które są racjonalnie niemożliwe. Nie umiem w nocy spać, gdy ktoś mnie zaprasza na imprezę czy zwykły wypad, wymyślam jakieś wymówki, byle by nie iść :( (włosy się wyleczyły, dziś są znów piękne - powodem było brak witamin, tak lekarka powiedziała). Schudłam znacznie. Czuję się nadal nieatrakcyjna, jakoś odrzuca mnie, jak chłopak chce się zbliżyć, pocałować... jaka jest przyczyna tego, o czym piszę, jak sobie poradzić? :( Pomocy.
Witam serdecznie!
Istnieją co najmniej trzy główne czynniki spustowe: trudna sytuacja związana z chorobą dziadka, wyjazd i aklimatyzacja na studiach oraz problemy z łysieniem plackowatym. Trudno się dziwić, że jakoś Pani odreagowała stres z nimi związany. W tym przypadku ujściem dla emocji stały się zaburzenia psychosomatyczne, a więc zareagowało Pani ciało.
Napisała Pani, że nie może Pani oddychać w pełni, wciągnąć powietrza do końca. Z psychosomatycznego punktu widzenia to dobra przenośnia dla Pani sytuacji życiowej. Są czynniki, które nie pozwalają Pani w pełni cieszyć się życiem, rozluźnić się. W tej sytuacji warto popracować nad tym napięciem. Przyjrzeć się jemu: co jest tego przyczyną, jak je zmniejszyć. Proponowałabym Pani podjąć psychoterapię, gdyż to umożliwi Pani przepracowanie tego problemu i odkrycie mechanizmów, które generują taki, a nie inny sposób funkcjonowania. Przyjrzałabym się również Pani relacji z chłopakiem, gdyż brak ochoty na bliskość fizyczną może być wynikiem obniżonego nastroju, ale może być przejawem jakiegoś mniej czy bardziej nieuświadomionego konfliktu.
Ponadto zaburzenia snu, spadek nastroju, chudnięcie, spadek libido, przewlekłe napięcie oraz objawy somatyczne mogą świadczyć o zaburzeniach depresyjnych. Taki stan mógł się utrwalić pod wpływem trudnej sytuacji, którą Pani przeszła. Zmiana możliwa będzie dzięki pracy z psychoterapeutą. Proszę pomyśleć, zwłaszcza o psychoterapii poznawczo-behawioralnej.
Pozdrawiam ciepło!







hej ,mam podobny problem....dopada mnie kazdego wieczoru jak najgorsza zmora,....niedawno przeszlam operacje raka szyjki macicy i chodze na kontrole-wyniki mam super!(na szczescie).od jakiegos czasu mam bole w okolicy zoladka i problemy z zalatwianiem sie.Moja lekarka mowi ze utworzyl mi sie rys nie wiadomo z kad i faszeruje mnie czopkami ktore mi pomagaja potem mam jakis czas spokuj ale zauwazylam ze jak sie zdenerwuje to mi to powraca, zauwazylam tez ze coraz wiecej tyje ( a wcale duzo nie jem) .................
a wracajac do tych wieczorow- mieszkam sama z moim synkiem co wieczor mam bole glowy,zero checi na cokolwiek .... gdy bole glowy sie zaczynaja( w tylniej czesci) zaraz dochodzi do tego zoladek i ciezko mi sie oddycha.....robi mi sie slabo i zaraz wymyslam sobie ze mam raka albo ze zemdleje strace przytomnosc i nikt mi nie pomoze bo mieszkam sama z 5 letnim synkiem....chociaz w glebi powtarzam sobie " uspokuj sie ,to nie prawda , panikujesz" mam tak co wieczor i nie potrafie sobie z tym poradzic.....zastanawiam sie co sie ze mna dzieje?????nawet gdy jade ze znajoma samochodem boje sie ze cos w nas zaraz wjedzie i umrzemy albo idac po ulicy widze wypadki ktore sie nie dzieja,to raczej nie jest normalne....
Dodaj nowy komentarz