- abcnerwica.pl
- Wszystkie artykuły
- Nerwica - przyczyny
Nerwica - przyczyny
Przyczyn zaburzeń nerwicowych jest wiele. Zwykle są to stres i urazy psychiczne, których doznajemy w swoim życiu, w pracy i w domu. Jednak wiadomo, że nie u każdego prowadzi to do nerwicy. Nie na każdą osobę oddziałują one w taki sam sposób, a niektórzy mogą nawet nie być na nie podatni. Ogólnie mówiąc, na wyzwalanie objawów nerwicowych wpływ mają wymagania otoczenia, doświadczenia życiowe oraz cechy osobowości, które decydują, w jaki sposób każdy z nas może radzić sobie z tym, co go spotyka.
Przyczyny nerwicy
Już pewien zestaw cech dziedzicznych, uwarunkowań, na które nie mamy wpływu, może stawiać nas na pozycji sprzyjającej powstawaniu zaburzeń. I wydaje się, że jest to znaczące. Są to np.: cechy temperamentu, zmienność układu nerwowego czy płeć. Kobiety, ze swoją labilnością, wpływami hormonalnymi, przeważają wśród chorych z zaburzeniami nerwicowymi. Cechy, które dziedziczymy, mogą wpływać na mniejszą odporność i radzenie sobie z trudnymi sytuacjami.
Kształtująca się osobowość
Zbyt wygórowane oczekiwania rodziców, poczucie ciągłej presji i konieczności zaspokajania ich ambicji, lęk przed utratą jednego z rodziców lub oddzieleniem od niego oraz wiele innych konfliktowych sytuacji rodzinnych ma tu ogromne znaczenie. To, w jakiej rodzinie, w jakiej atmosferze dorasta dziecko i w jaki sposób kształtuje to jego osobowość, ma duży wpływ na tworzenie się zaburzeń nerwicowych. Kumulacja patogennych oddziaływań kształtuje specyficzne cechy osobowości: bierność, uległość, niepewność, zmienność, zależność od innych, egocentryzm, podwyższony poziom odczuwania niepokoju, skupienie na sobie, poczucie niższej wartości, żalu do innych, krzywdy, frustracji. Kompilacja takich cech może sama w sobie być źródłem zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych konfliktów.
Odczuwanie niepokoju tworzy stan ciągłego oczekiwania na zagrażające niebezpieczeństwo i szukania go w każdej sytuacji. Utrudnia to podejmowanie przemyślanych, rozważnych decyzji, dokonywanie wyborów, ponieważ wszystko podporządkowane jest unikaniu zagrożenia.
Urazy psychiczne
Urazy psychiczne, ważne wydarzenia życiowe i silny stres zwykło nazywać się jako „czynniki wyzwalające” nerwicę. Można próbować określić, jakie to są wydarzenia, np. strata bliskiej osoby, niepowodzenie w osiągnięciu ważnego celu, porażka, uczucie zagrożenia zdrowia, poczucie konieczności wywiązywania się z obowiązków, działanie pod presją czasu i oczekiwań innych osób itp. Każdy zdobywający kolejne doświadczenia uczy się radzenia sobie i zachowywania się w takich sytuacjach. To są lekcje na całe życie i na ich podstawie wyciąga się wnioski i podejmuje decyzje w kolejnych takich chwilach. Niektórzy poradzą sobie ze wszystkimi tymi sytuacjami bez większych problemów, inni w obliczu takich wydarzeń mogą mieć poczucie, że „stoją pod ścianą”. Przewidując, że sobie nie poradzą, reagują odczuwaniem silnego lęku i obniżeniem nastroju. Pojawiają się objawy nerwicowe, lękowe. W odpowiedzi na to może dojść do rezygnacji, co jest czynnikiem utrwalającym zaburzenia, podobnie jak postawa bierności. Chory może mieć wtedy poczucie, że choroba i jej objawy przynoszą mu pewne korzyści, są sposobem na rozwiązywanie pewnych problemów, więc nie widzi powodów do przeciwstawienia się temu. Stąd wynika bierność i trudność w przezwyciężeniu choroby, ponieważ leczenie wiąże się ze świadomą decyzją o rezygnacji z takich rozwiązań. Czynniki utrwalające zaburzenia nerwicowe nakręcają koło ich objawów.
Trudno jednoznacznie ocenić, co powoduje nerwice i to, że u jednej osoby one powstają, a u drugiej nie. Nie można też powiedzieć, jakie czynniki będą prowadzić do konkretnego rodzaju zaburzeń. O wszystkim decydować może wspólne oddziaływanie czynników predysponujących, wyzwalających i utrwalających. Dużo łatwiej można dokonać takiej oceny, oceniając każdego chorego i jego osobistą historię.
Bibliografia
Krzyżowski J. Stany lękowe, Medyk, Warszawa 2005, ISBN 83-89745-06-2
Krzyżowski J. Natręctwa, obsesje, kompulsje, Medyk, Warszawa 2003, ISBN 83-87340-04-9
Imielski W. Zaburzenia psychiczne i emocjonalne, SCHOLAR, Warszawa 2010, ISBN 978-83-7383-440-8
Kokoszka A. Zaburzenia nerwicowe. Postępowanie w praktyce ogólnolekarskiej, Medycyna Praktyczna, Kraków 2004, ISBN 83-7430-004-3







Bardzo dobry artykuł, bez zbytniego uszczegółowienia, lecz ze wskazaniem istotnych źródeł i przyczyn tej choroby (zaburzenia).
Od blisko 5 lat mam rozpoznaną nerwicę (diagnoza lekarza rodzinnego i psychologa).
1. Czynniki genetyczne - moja nieżyjąca już matka była neurotyczką (wiem to teraz po analizie jej zachowania), a cała jej rodzina jest podatna na "stany nerwicowe".
2. Kształtowanie osobowości. Wzrastałem w rodzinie, w której istniały silne konflikty. Ich podłożem był alkoholizm ojca oraz, po części na tym tle, złe relacje matki z rodziną ojca, z którą przez dłuższą część mojego dzieciństwa mieszkaliśmy. Uczyłem się dobrze, ale miałem niewielkie kłopoty z matematyką (problemy z koncentracją). Moja matka koniecznie chciała, abym miał co najmniej 4. Miałem taką ocenę, ale każdy sprawdzian okupiony był silnym lękiem. Moi rodzice oczywiście nie potrafili mi pomóc, bo obydwoje ukończyli tylko podstawówkę. W domu awantury były na porządku dziennym, kiedy ojciec upijał się po pracy.
3. Uraz psychiczny. Było ich kilka. W czasie na skutek złego odczulania alergologicznego trafiłem do szpitala po badaniach okresowych (do dziś odbiór jakichkolwiek wyników badań medycznych wywołuje u mnie silny stres). Obecnie po zrobieniu badań i ustawieniu leków wypuszczono by mnie do domu. Wtedy, 21 lat temu, trzymano mnie w szpitalu przez ponad miesiąc, gdzie przyglądałem się ludziom chorym na nowotwory.
Kiedy skończyłem studia miałem do czynienia z ludźmi, którzy pochodzili z inteligenckich rodzin i przy niedzielnym obiedzie dowiadywali się rzeczy, które ja z mozołem wyczytywałem w książkach. Nadmierny perfekcjonizm w poczynaniach zawodowych stał się moim znakiem rozpoznawczym, spowalniającym karierę i niekiedy dogłębnie frustrującym. Bałem się, że ktoś coś mi zarzuci, znajdzie słabą stronę ...
Nerwica zaatakowała mnie po pogrzebie wuja mojej żony, który zmarł na raka jelita. Bardzo go lubiłem. Na drugi dzień fatalnie się czułem, miałem kluchę w gardle i kamień w żołądku. Parę miesięcy później wzmogła się demencja u mojego ojca. Rozpoczęły się lęki przed wchodzeniem do dużych centrów handlowych, "zawroty" głowy, suchy kaszel, bóle gardła oraz przejmujący lęk. Wizyta u lekarza rodzinnego "wyprostowała problem". Kiedy już wydostawałem się ze szponów nerwicy u mojej mamy zdiagnozowano raka trzustki. Prze kolejne 9 miesięcy obserwowałem jak powoli odchodzi.
Po śmierci matki byłem u psychologa, nie mogłem się uporać z samopoczuciem. Miałem mała depresję. Zaczęły się objawy ze strony układu pokarmowego, głównie jelitowe (gazy, dodatkowe wypróżnienie, uczucie ciągle pustego żołądka). Powstawały pod wpływem zarówno złych, jak i dobrych emocji. Zacząłem dopatrywać się w tym raka, mimo zapewnień lekarza rodzinnego, że to tylko nadpobudliwość nerwowa. Racjonalizuję co rusz swoje objawy, które pojawiają się po kilku dniach przerwy, kiedy już myślę, że nerwica odpłynęła. Wystarczy, że tak pomyślę, a na drugi dzień ona wraca. Raczej nie myślę już o nowotworze, tylko o tym, że taka eksploatacja narządów wew. może do niego doprowadzić. No i zły jestem na siebie, że znów się nie udało.
Nie mam oparcia w żonie, która nie do końca akceptuje moje słabości. Ona uznaje tylko "konkretne" choroby somatyczne, gdzie coś boli itd. To, niestety, jest dla mnie szczególnie bolesne, bo małe wsparcie z jej strony mogłoby uczynić więcej niż wszystkie moje relaksacje, afirmacje itp. Poza tym staram się żyć normalnie, choć czasami mam duże wahania nastrojów i załamania.
Przyczyn mojej nerwicy, poza czynnikami genetycznymi i urazami psychicznymi (m.in. śmierć matki), upatruję w zaburzonych relacjach z matką, która straciła pierwsze dziecko (ja byłem jedynakiem), była żoną alkoholika (ojciec pił ciągami, nie bez przerwy) i uczyniła ze mnie "zastępczego partnera życiowego". Po moim ślubie długo nie mogła się pogodzić z moim odejściem z domu, choć nigdy nie popadała w konflikty z moją żoną. Żyła naszym życiem, m.in. wychowywała nasze córki, a ja przez to czułem się ciągle od niej uzależniony. Uważałem, aby jej nie urazić ... Teraz wiem, że ta opieka nad córkami jej była bardziej potrzebna niż nam - chciała się wyrwać z domu, od ojca, a poza tym chyba nie potrafiła żyć bez moje rodziny i beze mnie. Pomogła nam bardzo dużo w życiu, ale zarazem zaborczo trzymała nas przy sobie. Ponadto wszystkie swoje problemy, jakie miała z ojcem przynosiła do mojego domu. Czułem się tym obciążony tak samo, jakbym ciągle z nimi mieszkał.
Ja z nerwicą żyję od 10 lat, pozornie normalnie ale jednak z lękiem w codziennym życiu. Obecnie uczęszczam na psychoterapię i już dzisiaj wiem, że nie będę się starała żyć normalnie bo to nie jest życie, ale będę żyła normalnie czerpiąc z życia pełnymi garściami. Starałam się żyć przez 10 lat, a teraz będę żyła czego i Tobie życzę! Pozdrawiam :)
Dodaj nowy komentarz