- abcnerwica.pl
- Historie Użytkowników
- Nerwica zabrała mi wiele
Nerwica zabrała mi wiele
W sierpniu 2007 roku odeszła ode mnie żona z dzieckiem. Chciała żebyśmy wzięli kredyt i kupili mieszkanie dla siebie. Mieszkaliśmy w domu razem z moimi rodzicami, oni na dole a ja z żona i dzieckiem na górze. Żona wyprowadziła się z dzieckiem, z powodu, jak mi napisała, "złych stosunków z teściową". Ja nie mogłem się pogodzić z faktem jej podejścia, jak też z jego powodami. Zostałem w domu.
Początkowo normalnie chodziłem do pracy, jednak stopniowo wpadałem w coraz większy dół. Nie umiałem się pogodzić, że muszę odwiedzać dziecko i żonę jak w sklepie (na początku starałem się się widywać z nimi w sobotę i/lub w niedzielę). Nerwica powiększała się. Miałem coraz większe problemy ze skupieniem się w pracy. Nie miałem tej werwy co kiedyś. Równocześnie cały czas jak rozmawiałem z żoną przez tel trwały udowodnienia, że to ona miała rację, ja mówiłem, że nie było powodu, żeby tak postąpić, często rozmowy te kończyły się bardzo nieprzyjemnie. W międzyczasie żona zmusiła mnie do podpisania intercyzy, aby mogła wziąć kredyt mieszkaniowy ze swoimi rodzicami, odbyła się sprawa w sądzie o alimenty (dzięki adwokatowi, który mnie reprezentował, alimenty nie są zasądzone, w tak dużym wymiarze, jaki chciała żona). Odbyła się również sprawa w sądzie o ustalenie widzeń z dzieckiem. Równocześnie nie mamy zatwierdzonej formalnej separacji ani tym bardziej nie toczy się sprawa rozwodowa.
Żona mieszka obecnie w nowym mieszkaniu, które kupiła ze swoimi rodzicami na kredyt. Mój stan jest bardzo kiepski, stopniowo jak rozwijała się choroba odwiedzałem neurologa, psychologa (do różnych psychologów chodziliśmy jeszcze kiedyś z żoną jak w życiu zaczynało się coś psuć - ale jeszcze jak mieszkaliśmy razem), a nawet do rodzinnej poradni katolickiej.
Obecnie nie wychodzę z domu w ogóle, nie pracuję od 0.5 roku, mam problemy z zasypianiem, apetyt jest mniejszy, ale na szczęście jako tako jeszcze mi dopisuje. Staram się gimnastykować, tak często, jak to możliwe i rano i wieczorem i tak często, jak to możliwe przebywać na powietrzu.
Po ostatniej wizycie u psychiatry dostałem skierowanie na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Jeszcze mam mieć jedna konsultację u innego lekarza. Zaczynam coraz bardziej wątpić, czy kiedykolwiek mnie ta choroba opuści.
Zawsze uchodziłem za człowieka pogodnego, uśmiechniętego, kochającego życie, ludzi, umiejącego się cieszyć nawet z najprostszych rzeczy, nie wymagającego wiele od życia. A teraz....to wszystko zaginęło. Nie mam innych pragnień jak tylko odnaleźć radość życia, móc wrócić do pracy, a nade wszystko być z rodziną, chciałbym bardzo być z nimi. Najgorsze jest to, że kiedy żona dała zielone światło i powiedziała, że muszę wrócić do pracy jeśli chcę odbudować związek - to okazało się, że jestem dętka - i nie mogę.
Boże Mój, żeby ktoś mi uświadomił, do czego się doprowadzę- i jak ciężka to jest choroba.... Mam stwierdzonego wirusa wątroby C - moja ciocia, która wiele lat przepracowała w szpitalu, powiedziała mi, że taki stan jak mój może się wybitnie przyczynić do jego uaktywnienia (był rezydentny, ale właściwie nie powodował uszkodzeń wątroby) i może prowadzić do nowotworu, marskości i.........
W sierpniu tego roku będzie 3 lata jak jestem bez rodziny. Miałem kiedyś myśli samobójcze, obecnie ucichły, czasem tylko jak się kładę spać, marzę żeby się po prostu nie obudzić, zasnąć i się nie obudzić. Czuje jakby ktoś stał obok mnie, jakaś czarna postać - złożona z moich złych cech - mówiąca mi, że płacę za swoje błędy, żebym się nie ruszał z domu, bo mnie wykończy, efekt jest talki, że żyję jak pustelnik, wegetuję, boje się świata, ludzi. Gdyby nie mój ojciec, mama, siostra, szwagier, czy też o wielkim sercu ciocia mieszkająca w domu obok z wujkiem) nie wiem jakbym sobie teraz radził i czy w ogóle. Nie mam innych pragnień - jak tylko wrócić do normalnego życia, mieć siły do pracy, cieszyć się spotkaniami z ludźmi, być dla swojej rodziny, dla wszystkich, dla siebie o nic nie zabiegam.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich cierpiących....







Dodaj nowy komentarz