Konsekwencja życia z socjopatką

ryszardmila

Po co mam żyć? Nie miałem 3 lat, kiedy zmarła moja matka, jakieś 8,5 roku, kiedy zamordowano mojego ojca. Dom dziecka, poniewierka. Książki jedyna pociecha. Częste zmiany miejsca pobytu. Żadnych przyjaciół, wszędzie obcy. Jedyny „przyjaciel” razem z kobietą, której poświęciłem wszystko, zniszczyli mi życie. Był czas, że zacząłem stawać mocno na nogach, ale wszystko oddawałem złej kobiecie – socjopatce. Wierzyła we własne kłamstwa. Odizolowała mnie od Świata. Mieszkając w G. przez 10 lat, nie miałem żadnych znajomych.

Całe życie byłem uczciwym człowiekiem, mimo wielu bardzo trudnych momentów, trzymałem się moich mierników moralnych. Wykorzystywała moją uczciwość przeciw mnie. Z człowieka, który osiągał i potrafił szalenie dużo, stałem się lękliwą istotą bojącą się wszystkiego. Szokowało mnie to, że ludzie nie rozumieją. jak łatwo mogą kogoś pchnąć w przepaść, nad którą stoi. Po latach próbowałem wrócić do życia. Po jednej z prób samobójczych po 2 dobach na Intensywnej Terapii, trafiłem na konsultację do psychiatry. Stwierdził, że nie potrzebuję pomocy psychiatrycznej, że raczej powinienem uciekać przed moją … „miłością”.

Miałem kilka takich prób. Dwie bardzo poważne. Nie powinienem żyć. W końcu wyrwałem się z niewoli. Jednak trzeba lat, by rzeczywiście się wyrwać. Wciąż „przeszłość” ma mnie w swojej mocy. Psychopaci i socjopaci popełniają potworne zbrodnie na swoich ofiarach, niestety nie ściga się tych potworów. Społeczeństwo nawet tak dla żartu może dokończyć dzieła. Praca dla mnie była warunkiem przetrwania, lecz mimo próśb nie mogli zrozumieć, że mogą swoimi żartami zniszczyć, dobić kogoś. Myśli o rozwiązaniu ostatecznym wciąż wracają. Społeczeństwo stoi po stronie oprawcy, ofierze nie chce pomóc nikt. Nie mam mieszkania, nie mam pracy, nie potrafię się utrzymać. Zrobiłem nawet kurs operatora koparko ładowarki. Jednakże bez doświadczenia nikt nie chce mnie zatrudnić. Skończyły się środki, pomocy znikąd. Za 2 dni mam zapłacić za wynajmowany pokój. Nie mam jak. Nie mam dokąd pójść. Nie mam już siły. Długo walczyłem.

Co zrobię teraz? Mam 48 lat. Nikogo przez te lata nie obchodziłem. Teraz? Jest jedna osoba. Dla niej przeżyłem rok. Nie chcę być ciężarem. Brak mi sił. Chciałem jej dać szczęście. Potrafilibyśmy je sobie dać. Ona nie zdaje sobie sprawy co się we mnie dzieje. Szkoda. Moglibyśmy być naprawdę szczęśliwi.

Dyskusja - Konsekwencja życia z socjopatką
Potret użytkownika anonimowego

To bardzo smutne co piszesz.. Po Twoich słowach widzę jednak jak dobrym i uczciwym człowiekiem Jesteś..
Znajdź oparcie w Bogu- wierz w Jego plan i mocno zaciskaj zęby..
Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem.
Oby przeżycia jakich doświadczyłeś nie zniszczyły tego..
Z całego serca życzę Ci wszystkiego co najpiękniejsze,, Nadziei i wiary.. Niech Pan Bóg czuwa nad Tobą.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica