- abcnerwica.pl
- Historie Użytkowników
- Jak sobie poradzić ze strachem przed życiem?
Jak sobie poradzić ze strachem przed życiem?
Co mi jest? Witam! Mam pewien problem, moje życie opanował strach. Boję się wstać rano, bo wiem, że muszę gdzieś iść i coś zrobić. Potrafię leżeć godzinami i nie wstawać - narasta we mnie coraz większa irytacja i stres. Czuję się tak, jak przed jakimś egzaminem, tyle że to trwa cały dzień. Nie jem, nie śpię, drętwieje mi ciało, na niczym mi nie zależy, nic mnie nie cieszy.
Jestem na V roku filologii polskiej. Cóż za ironia losu, bowiem największy lęk odczuwam przed pisaniem. Bardzo się staram coś stworzyć i poświęcam temu bardzo wiele czasu (siedzę od rana do wieczora) a rezultat jest marny. Wciąż zaczynam na nowej kartce i nie jestem w stanie połączyć ze sobą różnych fragmentów pracy. Okazuje się, że zabazgrałam 20 kartek, i nic z tego.
Wciąż czuję lęk, wiem, że to nade mną wisi, a ja nie potrafię się przemóc. Nie potrafię się uspokoić ani zająć czymś innym, bo wiem że muszę to skończyć. Na koniec dnia jestem jeszcze bardziej rozgoryczona i sfrustrowana. Byłam już u psychologa i u psychiatry, ale nic mi to nie pomogło.
Gdy tylko zasiadam przed komputerem, lub kartką paraliżuje mnie strach. Z tego wszystkiego myślę o urlopie dziekańskim, bo w takim stanie raczej nie da się napisać dobrej pracy magisterskiej. Już sama nie wiem, czy to jest kwestia lenistwa, nerwicy czy depresji. Czuję, że niszczę swoje zdrowie i dłużej nie mogę tkwić w tym stanie. Zdaje sobie sprawę że mój stres jest nieadekwatny do sytuacji, ale i tak nie potrafię się go pozbyć.







Mam 55 lat, jestem szczęśliwą babcią, mam dwie wnuczki, szczęśliwą córkę z zięciem, ale moje pożycie małżeńskie nie układa się. Mąż po każdej kłótni wychodzi na piwo, przychodzi bardzo późno, a na dodatek chyba mnie zdradza. Dostaje różne miłosne SMS-y i jak mi donoszą znajomi odwiedza często swoją znajomą - rozwódkę po przejściach, która w dodatku wydzwania do niego pod byle pretekstem. Kiedyś właśnie śledziłam go i wiem, że to prawda. Często jesteśmy na przyjęciach lub zabawach i widzę jak mnie lekceważy, przytulając się do innych, a ja nie umiem się w tym wszystkim znaleźć i jak zwykle jest kłótnia. Wydaje mi się, że mam depresję, nie bardzo umiem dogadać się z koleżankami w pracy, jestem smutna, nic mi się nie podoba i nie wiem jak dalej żyć.
Nie jesteś w tym sama - dużo nas ma podobne odczucia - ale rozsądnie i trzeźwo myśląc to są chyba tylko nasze imaginacje, bo on wygląda jeszcze jako-tako, a my no cóż gorzej jak te młodsze, oprócz tego facetów jest dużo mniej i jacy by oni nie byli zawsze mają większe szanse nawet w podeszłym wieku. Ja też mam "dola" i to dużego, ale jak sobie o tym trzeźwo pomyślę -- to są bzdury, a pomimo wszystko płacze. Coś się zrobiło nie tak w tym moim "komputerze". Jak chcesz pisać do mnie to z chęcią będziemy sobie płakały. Mam 58 lat, dom mój jest za oceanem. a Gdańsk to moje rodzinne miasto - odwiedzam jej rok w rok.
Mam problem zdrowotny od roku i brak konkretnej diagnozy. Podejrzewają padaczkę bądź bruksizm. W tej chwili biorę leki przeciwpadaczkowe, pomagały na początku około dwóch miesięcy, teraz niestety zaczyna się koszmar. Głównym problemem jest szczękościsk, który niszczy moje zęby, wszystko dzieje się w nocy, a ja nie mam na to wpływu, nie wybudzam się wtedy, ból czuję następnego dnia. Czy ktoś miał podobne objawy? Proszę o kontakt.
Ja miałam podobne problemy, chodzi mi tu o szczękościsk, też zwykle dopadało mnie to podczas snu, ale pomimo że nie udało mi się zatrzymać samego zjawiska, rozbudzałam się trochę i dosłownie wpychałam rękę do ust, żeby nie pozwolić na tarcie zębów. Wiem od koleżanki, która ma podobny problem na tle nerwowym, że są specjalne nakładki na zęby. Jutro spróbuję dowiedzieć się więcej.
Dodaj nowy komentarz