Fobia społeczna

Fobia społeczna jest szczególnego rodzaju zaburzeniem nerwicowym. Lęk dotyczy w tym przypadku kontaktów z innymi ludźmi, znajdowania się w centrum uwagi, a co za tym idzie – chory unika takich sytuacji. Może wydać się, że jest to rodzaj nieśmiałości, jednak to nieśmiałość chorobliwa. Fobia społeczna jest chorobą psychiczną i ma postac przewlekłą. Zwykle rozwija się w wieku dojrzewania, czasem wcześniej, gdy młoda osoba boi się oceniania jej przez inne osoby, szczególnie te, które darzy autorytetem, lub partnera.

Wśród młodzieży szkolnej z fobią społeczną 40% unika chodzenia do szkoły. I odwrotnie: u 30% wagarowiczów stwierdza się fobię społeczną.  

Konsekwencje fobii społecznej

Gdy osoba z fobią społeczną musi znaleźć się w sytuacji, która wywołuje lęk, dochodzi do swego rodzaju napadu paniki. Lęk objawia się tutaj wieloma dolegliwościami somatycznymi: szybkim biciem serca, zaczerwienieniem twarzy, poceniem się, dusznością, drżeniem rąk, zawrotami głowy, szumami w uszach, mdłościami, nagłą potrzebą oddania moczu lub stolca. Jak w typowej fobii, tak i w tym przypadku także chory dąży do unikania wszystkich sytuacji, które wywołują u niego taki lęk i podobne objawy. To prowadzi do:

  • unikania odpytywania przy tablicy, podczas lekcji, na forum klasy,
  • unikania wystąpień publicznych,
  • unikania spożywania posiłków w towarzystwie innych osób,
  • nieodzywania się przy innych osobach,
  • nieumawiania się na randki, spotkania,
  • unikania rozmów z osobami, które są dla takich osób autorytetem,
  • niemożności pracowania, pisania, gdy ktoś na nie patrzy,
  • prowadzenia samotniczego trybu życia.

W takiej sytuacji wszystkie codzienne, normalne czynności stają się niemożliwe do wykonania dla osoby z fobią społeczną. Pójście do sklepu, do lekarza, załatwienie czegoś w banku, urzędzie, umówienie się z kimś, zadzwonienie do kogoś jest dla osób z fobią społeczną prawdziwą udręką. Trudniej jest im zdobyć wykształcenie, pomimo odpowiedniej wiedzy i możliwości intelektualnych. Cierpi na tym także ich życie rodzinne i towarzyskie. Często bywają zwolnione z pracy lub jej nie podejmują, za to korzystają z renty inwalidzkiej i pomocy społecznej.

Fobia społeczna a uzależnienia

Wiele objawów fobii mija lub zmniejsza się pod wpływem alkoholu, gdy dochodzi do swego rodzaju „odhamowania”. Jednak z tego wynikają ryzyko uzależniania się i tendencje do picia alkoholu lub stosowania różnych leków u osób z fobią społeczną.

W leczeniu skuteczne są metody stosowane w terapii zaburzeń lękowych: psychoterapia oraz farmakoterapia (głównie w postaci leków przeciwdepresyjnych). Podjęcie leczenia prowadzi do złagodzenia objawów i umożliwia normalne życie. Warto o tym pamiętać, gdyż nieleczona fobia społeczna może prowadzić nawet do inwalidztwa.

Bibliografia

Krzyżowski J. Stany lękowe, Medyk, Warszawa 2005, ISBN 83-89745-06-2
Bilikiewicz A. (red.), Kompendium psychiatrii, psychoterapii, medycyny psychosomatycznej, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2005, ISBN 83-200-3091-9
Dudek D., Grabski B., Jaeschke R., Siwek M., Lęk w zaburzeniach psychicznych, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Kraków 2011, ISBN 978-83-86826-00-2
Fajkowska M., Szymura B., LĘK: geneza, mechanizmy, funkcje, SCHOLAR, Warszawa 2009, ISBN 978-83-7383-343-2

Kolejne artykuły Fobia społeczna
Witam serdecznie. Mam na imię Piotr, mam 18 lat i chciałbym się podzielić swym problemem i jeżeli to możliwe prosić ...
Umówiłam się z koleżankami, miały na mnie czekać. Poszłam w umówione miejsce, ale ich nie było... Poczekałam trochę, ...
Od pół roku chodzę na konsultacje psychologiczne. Moje problemy zaczęły się już dawno, około 6 lat temu, jednak na ...
Nie wiem już co mama ze sobą zrobić, każde wyjście z domu powoduje u mnie niemal niemożliwy do zniesienia stres. ...
Witam jestem uczennicą kl. 6 podstawowej. Ok. rok temu wykryto u mnie fobię społeczną, nieraz jak wychodzę z domu i ...
Witam, mam 18 lat. Od pięciu lat nie mogę sobie poradzić z napadami lęku, boję się ludzi, bardzo rzadko wychodzę z ...
Mam 19 lat. Zawsze byłam bardzo nieśmiała, ale teraz to się pogorszyło. Zaczęłam w tym roku studia i zaczął się duży ...
Zastanawiam się, czy mam socjofobię. Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu czytałam o różnych chorobach psychicznych, chyba ...
Witam. Osobą cierpiącą na fobie jest mój mąż. Jesteśmy od 1,5 roku małżeństwem, choroba trwa od ok 4 lat. Mąż nie ...
Chodzę do psychologa od roku. Powodem tego jest mój wielki lęk przed wychodzeniem z domu, nie wiem dlaczego, ale ...
Dyskusja - Fobia społeczna
Potret użytkownika anonimowego

czytałem kiedyś o rodzajach fobii - można naprawdę zgłupieć od tej ilości. Fobie społeczne coraz częściej dotykają dzieci pod nazwą fobia szkolna ale nikt tak naprawdę nie wie kiedy może dotknąć każdego z nas... ważne jest że istnieją sposoby by z takich zaburzeń wyjść choć nie jest to łatwe

Potret użytkownika anonimowego

jestem na zwolnieniu llekarskim iwiem co się będzie działo jak wrócę do pracy przeżywam męczarnie już nie mogę tego znieść co robić

Potret użytkownika anonimowego

Ja mam ciężką depresję i fobię społeczną, już około 5 lat. Mieszkam sam, mam dom z ogrodem i prowadzę samotniczy tryb życia, nie mam ani jednego kolegi, ani jednej koleżanki, nie mam ani jednego znajomego, do którego bym mógł zadzwonić, z którym bym mógł się spotkać. Nikt do mnie nie przychodzi, oprócz listonosza, nie mam życia towarzyskiego, nikt mnie nigdzie nie zaprasza, tylko siedzę w domu i się dołuję. Od kilku lat śpię przy zapalonym świetle, bo jak je zgaszę, to mam przewidzenia. Panicznie boję się ciemności. Mam za sobą kilka prób samobójczych, prawie codziennie myślę o śmierci, do specjalisty mam daleko, bo od pięciu lat mieszkam na wsi, nie mam samochodu, mam tylko rower. W towarzystwie, jak czasem jestem (wesele w rodzinie), to siedzę i się nie odzywam, nie tańczę, nie bawię się, bo boję się, że wszyscy będą się na mnie patrzeć i się ze mnie śmiać. Co do wystąpień publicznych, to ze mną jest trochę inaczej, bo moja praca, z której się utrzymuję, to granie i śpiewanie na weselach, zabawach, festynach dla dużej publiczności na dużej scenie, jestem artystą. To mi nie sprawia problemu, ale nawet podczas występu mnie trochę peszy, jak ludzie się na mnie patrzą, dobrze jest, jak przed występem wypiję jedno piwo, to wtedy jestem bardziej rozluźniony. Jakieś 10 lat temu zacząłem się jąkać. Jak jestem w stresującej sytuacji (rozmowa z ładną dziewczyną, z kimś ważnym dla mnie), to nie mogę wydobyć z siebie nawet jednego krótkiego słowa. Wszyscy mi wchodzą na głowę, bo wiedzą, że nic im nie zrobię, bo jak będę próbował coś powiedzieć to zacznę się jąkać ze strachu. Nawet małe dzieci to wykorzystują przeciwko mnie i się ze mnie śmieją.
Seksu nie uprawiam (jedynie onanizuję się), na randki nie chodzę, spotkania towarzyskie - NIE. Do sklepu chodzę tylko wtedy, kiedy muszę, kiedy mam pustą lodówkę, wtedy robię zapas na dwa tygodnie i siedzę w domu dopóki mi się znowu jedzenie nie skończy. Czasem w sobotę jadę grać na wesele, ludzie po mnie przyjeżdżają i mnie potem odwożą do domu. Czasem też jadę rowerem do miasta do banku zapłacić rachunki, a tak to siedzę w domu. Ludzie u mnie na wsi nawet przez 2-3 tygodnie mnie nie widzą, mimo że mieszkam domek obok nich. Święta spędzam sam, nawet ich nie wyprawiam, bo po co? Dla mnie jednego nie ma sensu. Teraz będę moje szóste święta spędzone w samotności.
Za 2 miesiące skończę 30 lat (26.01.1980r - to moje urodziny).

zdjęcie użykownika plana

Raczej nie masz fobii społecznej tylko depresję czy nerwicę. Gdybyś miał fobię, to nie występowałbyś na weselach i przed dużą publicznością :))))

Potret użytkownika anonimowego

Zastanawiam się nad jednym. W artykule jest napisane, że nieleczona fobia społeczna prowadzi do inwalidztwa.... no właśnie... o jakie inwalidztwo chodzi? Co się ze mną stanie?
Bo ja fobię społeczną mam od wielu lat, początki już miałem w szkole średniej ponad 10 lat temu i się nigdzie nie leczę. A z dnia na dzień czuję, że jest ze mną coraz gorzej.
Teraz mam na prawdę ogromne problemy z nawiązaniem kontaktu z kimkolwiek.

Potret użytkownika anonimowego

O fobii społecznej dowiedziałam się przypadkiem mając depresję. Od dziecka unikam wszystkich! Czy są to osoby znajome, obce, a chyba w szczególności rodzina, bo z nią trzeba się spotykać. Przeżywam katusze na samą myśl, że mam iść i spotkać się z kimkolwiek! Najgorsze jest to, że każdy
chce mnie na siłę uszczęśliwić swoim towarzystwem, bo niby sprawiam wrażenie osoby towarzyskiej.
Jedynym sposobem na uniknięcie spotkań jest twardo stać przy swoim zdaniu "NIE NIGDZIE NIE IDĘ" !!!!! Mam 43 lata i nie powiem, że jest mi źle z moim dziwactwem, lubię być sama, kocham zwierzaki i przyrodę, kontakt z nimi daje mi spokój ducha. Spotkania z ludźmi ograniczam do minimum, tylko tyle co jestem zmuszona, czyli praca (jestem kasjerką i codziennie muszę rozmawiać z ludźmi brrrr.. ). Będąc na urlopie staram się nie wychodzić nawet do sklepu. Tydzień przed końcem urlopu mam czarne myśli na samą myśl o kontakcie z "padalcami", tak określam ludzi!
Mam wrażenie, że żyję przez pomyłkę, życie tak bardzo mnie przytłacza ! Al-Fun

Potret użytkownika anonimowego

Ta fobia to musi być coś strasznego.
Człowiek, który przez to przechodzi musi być bardzo samotny.
Mnie się wydaje, że kiedyś też przez to przechodziłam, jak byłam bardzo młodziutka.
Teraz mam 40 lat. Musiałam to przezwyciężyć, bo kto miał by zająć się wszystkim w domu?
Córka też to ma i martwię się o nią.
Czy gdzieś popełniłam błąd w wychowaniu, że teraz się musi męczyć, a może to skłonność dziedziczona po rodzicach?

Potret użytkownika anonimowego

Nie jestem jeszcze pewien, ale chyba mogę powiedzieć: Witam w klubie.

Potret użytkownika anonimowego

Witam, do tej pory nie spotkałam się z tym terminem, ale poczytałam i objawy pasują do mnie jak ulał. Już w szkole panicznie bałam się odpowiedzi przy tablicy i wszelkich innych publicznych wystąpień, tak jest do tej pory, zaraz się pocę i robię czerwona na twarzy. Robię wszystko aby być jak najmniej zauważalna przez ludzi, chyba w obawie przed krytyką. Od niedawna zauważyłam że nawet jazda komunikacją miejską i zakupy w większym sklepie zaczynają być dla mnie wyczynem, co się ze mną dzieje, czy to już fobia społeczna? Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Witam!
no to witaj w klubie ja od tygodnia mam problemy w autobusie słabo mi duszno przejade niecałe 10 min juz są duszności zle sie czuje gdy wyjde jak ręką odjął biore leki od 3 lat x***** chyba przestają działac musze chyba zmienic leki na płacz sie zbiera jak pomysle ze swięta za jakis czas a ja pojechac gdzies tym autobusem odwiedzic rodzine to az mi sie cos robi chyba równiez mam to samo co ty:(:(:(:(:(
dlatego wyszkuje w internecie teraz gabinetów psychoterapeutycznych inaczej będzie cięzko trzymaj sie!

Potret użytkownika anonimowego

W młodości zawsze bywałem towarzyski i w centrum uwagi. Szkoła podstawowa, zawodowa - byłem kimś. Tak mi się przynajmniej wydawało. Uprawiałem wrestlig ;] Byłem przewodniczącym klasy. Brałem czynny udział w reprezentowaniu klasy na forum szkoły. Nigdy nie miałem problemów, by wyrażać własne zdanie. Ale te piękne młodzieńcze chwile, miały się zaraz obrócić w koszmar. Niespełna rok, w nowej średniej szkole, zaczęły się jazdy. Nie wiadomo skąd.. Przyspieszone bicie serca, pocenie się, drżenia ciała, zawroty w głowie, łamiący się głos. Wszystko narastało i się kumulowało. Miałem kilka poważnych napadów paniki - raz pisząc próbną maturę. Myślałem, że tam padnę. Serce waliło jak oszalałe. W głowie potężny zawrót i pustka. Na pęcherz cisnęło jakbym nie sikał cały dzień. Od potu który mnie gwałtownie zalał, dostałem dreszczy. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Ale jakoś to przetrwałem. Zacząłem więc uciekać z lekcji i unikać sytuacji w których traciłem kontrole nad sobą. To właściwie cud, że zakończyłem szkołę średnią. Później było już tylko siedzenie w domu i próby samobójcze. Wreszcie po którejś kolejnej nieudanej, nastąpiło przełamanie. Wiedziałem, że się nie zabiję - nie miałem na tyle odwagi. Poszedłem w drugą stronę. Poszedłem poszukać pomocy. Trafiłem do lokalnej poradni zdrowia psychicznego i od tamtej chwili rozpoczęło się moje nowe życie. Od samego początku, pod opieką psychoterapeuty obalałem chore przekonania na swój temat, swojego otoczenia, robiąc tzw. doświadczenia i eksperymenty. Celowo wystawiałem się na trudną sytuacje, aby jej doświadczyć i ją przełamać. Zacząłem od zwykłych zakupów, rozmowy telefonicznej, kończąc na szkole policealnej w której posiedziałem dwa lata - bo tak mi się spodobała :) Podjąłem pracę, jako sprzedawca. Na co dzień mam kontakt z wieloma ludźmi, czasami mniej lub bardziej upierdliwymi. I nic mi się nie dzieje. W dziedzinie zawodowej, towarzyskiej, i powiedzmy że szkolnej, osiągnąłem sukces. Droga przez terapie, nie była łatwa. Wiele mnie to kosztowało, i wstydu, a przede wszystkim czasu, bo az 1,5 roku. Ale się opłacało. Mam 26 lat, i jedyne co mi pozostało to wreszcie poderwać sobie dziewczynę, której nigdy nie miałem. I to chyba mój ostatni krok w całej mojej terapii.

A dla wszystkich zniewolonych i załamanych tą okropną dolegliwością, mam jedną oczywistą radę. Nie wolno się poddawać. Trzeba szukać pomocy (Poradnia Zdrowia Psychicznego), i walczyć z tym cholerstwem. I nie ważne gdzie kto mieszka. Trzeba ruszyć się, i zacząć działać. Bo jeśli tego sami nie zrobicie, to nikt za Was tego nie zrobi. I uwierzcie mi, wiem co mówię. Nie jeden raz miałem pętle sznura owiniętą na szyji. Wówczas myślałem że to jedyne rozwiązanie - bo innego nie widziałem. A dlaczego? Bo każdy fobik jest chory dlatego, ponieważ nie umie obiektywnie interpretować tego co się wokół niego dzieje. Każdy fobik jest subiektywny do śpiku kości. I to jest właśnie jadną większą cholerną przyczyną Waszego stanu. Pomyślcie. Mamy jedno życie. Gdy już nas zakopią w tej ziemi, i minie od tej chwili 100 długich lat, to nawet nikt nie będzie wiedział o naszym istnieniu. Dlatego, choćbyście się mieli zaryć ze wstydu pod ziemie bo ręka Wam w publicznym miejscu zadrżała, to trzeba się wreszcie ruszyć do poradni i sprawę rozwiązać i zacząć cieszyć się z życia. Bo od tego ono jest - aby się nim cieszyć. Tego Wam wszystkim życzę ;)

Pozdrawiam

zdjęcie użykownika Shyman

Niezwykle motywujący post. Dzięki Ci wielkie za niego!

Potret użytkownika anonimowego

To prawda zgadzam się z tym shyman

zdjęcie użykownika johny walker

zastanawia mnie tylko jedna rzecz...co znaczy "prowadzi do złagodzenia objawów"? myślalem ze leczymy sie po to aby sie wyleczyc, raz na zawsze! a nie łagodzić objawy...

Potret użytkownika anonimowego

No tka jonhy dokładnie to jest mało pocieszająca biore leki ,,T..................l'' trzęsie mnie troszke wieczorami szczegolnie nie wiem czemu te drgawki skąd pewnie od leku bo jak zawsze są tez równiez działania niepożądane :( pocieszającą mysla jest dla mnie terpia w listopadzie tego roku psychoterapia 10 osob grupowa i zobaczymy niedlaeko mego miejsca zamieszkania to łątwiej mi bedzie dojechac te 3 przystanki ub 4 , 25 zł za wizyte

Potret użytkownika anonimowego

Witam.
Muszę powiedzieć,że u mnie jest podobnie.Jestem fobikiem i cierpię na depresję..Od niedawna leczę się na depresję.Również nadużywam alkoholu.2 miesiące temu zaczęłam leczenie tabletkami .do tej pory nic nie dały.Po wczorajszej wizycie u psychiatry mam niepokojące informacje.Mój stan wymaga leczenia na oddziale psychiatrycznym prze 3 tyg.Miewam myśli samobójcze.Jest właśnie jeden problem.Moja fobia społeczna uniemożliwia mi podjęcie takiego leczenia.Nie jestem w stanie wytrzymać wśród ludzi..
Nie ufam ludziom, boję się każdego nowego dnia,
najchętniej siedziałabym sama w domu nikomu nie przeszkadzając.
I naprawdę jednak wcale nie jest łatwo podjąć jakiekolwiek kroki, aby
sobie pomóc....

Potret użytkownika anonimowego

ja mam fobie spoleczna i czuje ze ciagle spadam w dol. nic nie ma sensu, czasem zastanawiam sie po co ja zyje

Potret użytkownika anonimowego

Do wszystkich mających fobię społeczną - polecam psychoterapię i leki. Ta kombinacja to najlepsze moim zdaniem rozwiązanie.

Ja sobie radzę z fobią - było naprawdę źle, nie wychodziłam z domu, teraz powoli wychodze na prostą.
Leczenie jest procesem, nie jest skokiem z punktu A (fatalnie) do punktu B (cudownie) - jest robieniem małych kroków, walką z negatywnymi przekonaniami na swój temat, pracą nad soba i rozwojem, gdzie powoli i systematycznie odplątujemy pomieszane negatywne mysli.

Naprawdę gorąco zachęcam Was do wejścia na taką drogę - sidzenie w domu, dolowanie się, to tylko pogrążanie się i nakręcanie zlej spiali. W ten sposób niczego nie rozwiążecie, tylko trwacie w marazmie, w beznadziei...

Kiedy zaczynacie sie leczyć, nie oczekujcie od razu cudów. Bądźcie przygotowani na mozolną pracę w pocie czoła, na trudności, które na pioczątku (ale i później) piętrzą się przed Wami... Nie jest i nigdy nei będzie tak, że decyzjąc się na leczenie, od razu wskoczycie do idealnego swiata samorozwiązywalnych problemów...

Mimo że to ciężka praca, ona po kilku miesiącach, czasem latach, przynosi powoli efekty, Wasze życie powoli i systematycznie zmienia się na lepsze i bardziej satysfakcjonujące.
Niepodjęcie leczenia to tkwienie w tym samym miejscu - w końcu przyjdzie przebudzenie, ale im później, tym więcej czasu marnujecie na siedzenie w bezczynności.

Powodzenia.

Potret użytkownika anonimowego

krępuje mnie gdy ludzie na mnie patrzą.nie jestem brzydki ani upośledzony.pracuję. jestem samotny.brakuje mi odwagi by zagadać do dziewczyny. odwracam lub opuszczam wzrok. w szkole siedziałem w ławce przeważnie sam.denerwowało mnie to gdy się ze mnie śmiali czy dokuczali.czułem się jak frajer.nie lubię głupich cwaniaków.co jest?

Potret użytkownika anonimowego

Być może to co piszesz to fobia społeczna,choć najlepszej rady mógłby Ci udzielić lekarz.Jednak to co piszesz wskazuje na nieśmiałość,a gdy dodatkowo z tymi sytuacjami odczuwasz silne napięcie i lęk to może być fobia.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica